Artykuły wędkarskie / Wyprawy wędkarskie
Dwie życiówki jednego dnia!
Autor: bysior, opublikowano 2011-04-28 22:39:44
komentarze: 8, wyświetleń: 890
--
W pracy wytrzymałem do 16.00. Chmury poszły precz, więc pobiegłem po wodery, wędkę i mój pas z wiosennymi przynętami. Adam podwiózł mnie pod pułtuski Dom Polonii i spacerując przez park dotarłem nad zalaną główkę w okolicach mostu dla pieszych. Nie śpiesząc się zdjąłem buty, założyłem wodery, przewiązałem agrafkę i założyłem małego woblerka - smużaka. Po cichutku wszedłem do wody i chowając się za wystającym z wody krzakiem oddałem pierwsze rzuty. I tak minęło pół godziny... bez brania. Jak przez ostatnie trzy dni. Za to z liczną dość publiką na moście - no bo co za wariat wchodzi w "gumakach" do wody i próbuje coś złapać o tej porze roku!
Posiedziałem chwilę na brzegu, zmieniłem przynętę - na okonio podobnego, głęboko schodzącego woblera i znów po cichutku wszedłem na główkę. Rzuciłem kilka razy na napływ, z nikłą nadzieją na okonia i nagle uderzenie! Od trzech dni pierwsze branie! Black Star do 20 gram pięknie pracuje, kołowrotek raz zabrzęczał i po chwili przy moich nogach, do których parę dni temu podpływały bolenie, pokazuje się piękny pasiak! Sporo ponad 30 cm!!! Delikatnie wyjmuję go z wody, odhaczam i podnoszę do góry pokazać kibicom na moście. Krzyczą że piękny! :) Robi mi się całkiem miło i delikatnie wypuszczam okonia do Narwi, który po dotknięciu do wody w oka mgnieniu znika za główką. Odkrzykuję koledze stojącemu na moście, że na dzisiaj koniec! Swoje już złapałem! Wychodzę na brzeg, żeby zapalić spokojnie papierosa. Wpatrując się w Narew słyszę głos z mostu... - "porzucaj jeszcze! Może jeszcze jeden weźmie!" Cóż, mnie długo namawiać nie trzeba...
Wchodzę znów prawie po pas do wody i w drugim rzucie mam silne uderzenie. Na start ryba odjeżdża kilka razy, szybko reguluję hamulec i słyszę za pleców "Boleń! I to piękny!!" No tak, kolega z mostu dokładnie widzi rybę, która walczy pod powierzchnią - ja mimo polaroidów i sporej odległości oprócz gejzerów wody nie widzę nic. Reguluję po raz drugi hamulec, ryba znów robi kilka odjazdów a Black Star wygina się niemiłosiernie. Adrenalina zaczyna buzować, ale ciągle pamiętam, że jeśli zrobię jeden krok nie w tą stronę, może się to źle skończyć... I w końcu ją widzę! Piękne srebro, na pewno największy jakiego miałem na wędce! Wobler pewnie siedzi w pysku, ale cienka żyłka zaplątała się o płetwy. Na mój widok boleń robi odjazd na głęboką wodę, z mostu słyszę "nie daj się!" Opanowując nerwy, przyciągam rybę pod nogi i próbuję ją złapać za kark - ale nie mogę jej objąć! Znowu odjazd a mi coraz bardziej latają kolana. I w końcu po paru chwilach udaję mi się wyciągnąć go na płytszą wodę i przy nodze złapać pod brzuch rzucając wędkę do wody! Cały mokry obejmuję moją rybę dwoma rękami, znów obracając się do kibiców na moście - podnoszę bolenia do góry sam podziwiając jego piękno! Ma spokojnie ponad 80 centymetrów! I jest gruby, zupełnie nie jak na wiosnę! Szybciutko wypinam mu kotwicę i wkładam do zimnej Narwi - jak radziecka torpeda znika w oka mgnieniu. Szkoda, że okres ochronny kończy się za trzy dni... Inaczej zaliczyłbym go jako życiówkę - a tak.... no to nie bardzo wypada.
Jeszcze trzęsącymi się rękoma rzucam na napływ i sprowadzam woblera na dno. I.... znowu krzyczę JEST!!! Tym razem hol zajmuje mi 15 sekund i podnoszę do góry OKONIA! Cztery dychy ma jak nic!!! Piękny garbus!!! Sam nie wierzę własnym oczom, przykładam go rękojeści wędki, żeby w domu zmierzyć jego długość, bo niefartownie nie zabrałem ze sobą miarki. Jest cudowny, chociaż blady. Ale takiej wielkości okoń, nawet blady wygląda jak Miss World! :) Wypuszczam go delikatnie do wody i wychodzę na brzeg. Cały mokry i utaplany w pływających na wodzie krzakach. I szczęśliwy jaki dawno już nie byłem!
ps. Miarka przyłożona do dolnika w domu pokazała równo 40 cm! :)
pss. Najbardziej żałuję, że nie miałem ze sobą aparatu. Taki dzień jak dzisiaj prędko się nie zdarzy... Ale z drugiej strony, emocje, te piękne ryby które odpływały z moich rąk do końca życia pozostaną w mojej pamięci! I pewnie wraz z opowiadaniami ciut urosną....
Informacje o autorze
bysior
[attachment=105] Moim łowiskiem jest głównie [b]Narew[/b] w okolicach [b]Pułtuska[/b], wędkarstwo sposobem na życie. Fascynują mnie [b]sandacze[/b] i to im poświęcam większość czasu spędzanego na wodą. ...
Więcej informacji znajdziesz na blogu bysior
Skomentuj "Dwie życiówki jednego dnia!"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (8)
Skomentował waldi-54, 2011-04-29 08:05:53
|
|
Żeczywiście "bysior" miałeś udany dzień. -- |
Skomentował morouk, 2011-04-29 09:40:09
Skomentował krzyko, 2011-04-29 10:26:24
Skomentował adam-z82, 2011-04-30 08:21:11
|
|
Emocji co nie miara!Idziesz na klenie a łapiesz życiową rybę innego gatunku!Skoś to znam -- |
Skomentował andrew, 2011-05-01 19:07:59
Skomentował Wozik77, 2011-05-01 21:43:09
Skomentował pawiozo, 2011-05-02 10:07:37
|
|
A nie mówiłem, że brak aparatu nad wodą gwarantuje efekty, podobnie jak umycie auta wywołuje deszcz. |
Skomentował Blanek, 2011-05-02 17:17:32
|
|
Ale farcik kolegę spotkał. Gratulacje!!! -- |
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: waldi-54Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ... zobacz więcej | ||



Skąd ja to znam
Brawissimo Bysior! Zachowałeś więcej zimnej krwi i spokoju niż ja 

"bysior"nie oficjalny rekord!Powinneś go sobie zaliczyć bez zbędnych ceregieli:okok:Gratulacje