Cztery i pół godziny

Robson 2011-06-27 Wyprawy wędkarskie

...
Oj, to był piękny poranek. Założenie było takie - Ja i Szwagierek z rana na liny... potem spływając w dół ok. kilometra - spinning. Czas wyrwany od kobiet 4:00 - 9:00. Wypływamy po czwartej, pierwsze pół godziny na łowisku linowym - intensywne żerowanie linów. Ja wyciągam ładnego ok. 40 cm prosiaka w pierwszych 10 min od rozpakowania się. Po 15 minutach mam kolejne branie - zacięcie i mocny odjazd - chcąc odciągnąć rybę od grążeli chyba zbyt mocno ją potraktowałem i gruby lin (ponad 50 cm) urywa się wraz z haczykiem... Przerwa, trochę hałasu... potem 20 minut ciszy. Kolejny majestatyczny odjazd spławika u Szwagierka - i kolejna porażka - ryba urywa zestaw... Na zegarkach godzina 6:30... brania ustały.

W łowisko weszły krasnopióry, które budowały napięcie... o 7:30 stwierdzamy, że "liny z nami wygrały". Decydujemy że wsiadamy w krypę i powoli spływamy. W drugim rzucie Szwagierek zapina małego szczupaka, kilka minut i już holuje kolejnego tym razem ponad 60cm. Ryba walczy zaciekle o wolność, wykonuje mega świecę nad wodę i wypina z pyska białe kopyto. Szwagierek pod nosem rzuca że dziś to nie jest nasz dzień. Ale najważniejsze że jest fajna zabawa i ryby są aktywne. Zmiana brzegu i zaczynamy obławianie... krótki szczupak u mnie a kolejny wymiarowy spina się pod samą łodzią.... Łódeczka majestatycznie sobie spływa a my dalej obławiamy rzekę. Szwagierkowy kij znów pięknie pracuje ale tym razem to nie Szczupak, Robert twierdzi że to boleń ... ja stawiam na sandacza... Podbierak w wodzie... czekam z niecierpliwością co nam się ukarze... a tu pan Lechosław z pięknie zapiętym w pysku kopytkiem 51 cm brunatnego cielska

Ryby nam dziś pokazują na co ich stać! Pięknie! Jeszcze okoń i szczupak... jeszcze kolejne pobicie... dzieje się!!! Urywam swoje ostatnie kopyto. Szwagierek decyduje - "Spływamy!!!" Ja mówię "Czekaj Pan..." - jeszcze dwa rzuty w ten warkocz!! Szybko wiążę bezpośrednio 5-cio centymetrowego biało-niebieskiego mennsika na małej główeczce....

Celny rzut pod nawis z gałęzi dwa obroty korbką........... BACH!!! Siedzi!!!


Od razu widać różnicę w sile.. Szwagierek z podbierakiem czeka ale ryba się nawet nie chce pokazać, wpływa pod spływającą łódkę... i wchodzi w jakiś zaczep przy brzegu, jakiś konar... no nie... czy to może być prawda? Co za niefart!!! Delikatnie staram się naciągnąć plecionkę... Wyszła!!!

Walka zaczyna się od początku... nadal jej nie widzę - nie wiem kto jest tak godnym przeciwnikiem w walce... kolejny odjazd pod łódkę... udaje się go zobaczyć..... piękny gruby Sandacz... Pierwsza próba podebrania ... porażka... kolejna ... też pudło!!! Mały podbieraczek... Trzecia próba Szwagierkowa... Jest! Krzyczę Ale PIES!!!!!!!!!!! Nawet nie wiem kiedy łódka dobiła do brzegu...

MÓJ NOWY REKORD ŻYCIOWY W SANDACZU!


- 71 cm długości, na oko ok 3,5 kg!!! Godz 9:00!

Kocham tą rzekę ...a najbardziej w takie dni!!! Szwagierku i Rzeko dzięki za te wspólne cztery i pół godziny!

Robson

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (9)

kojoto, 2011-06-27 12:57:58
:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky: super dzięn, piękne rybochy no i ten SANDOKAN!!! Gratki wielkie. A człowiek łazi godzinami, dniami po łowiskach i nic:P Oj chyba pora odwiedzić Narew :P
bysior, 2011-06-27 13:14:49
Oj Robson, Robson... znowu mi podniosłeś niebezpiecznie ciśnienie! Piękny sandacz - pamiętam swoją pierwszą trójkę parę lat temu - cóż to było za przeżycie... :muza: Taki dzień jak mieliście ze Szwagierkiem nie zdarza się zbyt często! Gratuluję i leszcza - bo złapać takiego za pysk to jest hm... sztuka a sandacz złapany o 9.00 rano to też dla mnie sztuka :mysli: Wielkie gratulacje nowej życiówki Robson... zaczynam się bać co będzie za rok... chyba że poprawisz na jesieni - czego bardzo Ci życzę! :zacieszacz:
krzyko, 2011-06-27 16:37:25
Gratuluję wyprawy, ładnie połowiliście :oklasky:
Wozik77, 2011-06-27 19:11:31
:oklasky: No piknie Panocki, piknie :kwadr: :oklasky: Pięknie połowiliście i za każdy gatunek należą się Wam spore brawka :oklasky: Gratulacje życiówki Robson i oby nie była życiówką dłużej jak do pięknej polksiej jesieni ;)
pablitos, 2011-06-27 22:08:29
Roberto, jeszcze raz gratulacje ! takie dni pamieta sie przez lata. Ciesze sie ze Twoja milosc do Narwi jest odwzajemniona ! nie wiem jak to jest ale wierze, ze pewne dobre emocje ktore mamy do danej wody, pasja z jaka sie o niej mowi, pisze predzej czy pozniej wracaja do nas i mozna doswiadczyc takich " 4,5 godzin "
rapa, 2011-06-29 10:34:32
Gratulacje tym bardziej że "tylko" 4,5h wyrwaliście co by się działo jakby to był cały dzień :P
Robson, 2011-06-30 10:09:36
Oj myślę że jesienią w tym roku nie będę bierny I takie 4,5 godzinki powinny się jeszcze powtórzyć niejednokrotnie
gusto, 2011-06-30 11:54:15
:oklasky::oklasky::oklasky:
bysior, 2011-09-23 00:25:47
Wróciłem do tego artykułu po prawie trzech miesiącach - i po raz kolejny przeczytałem go z przyjemnością Robson - mam nadzieję, że w tym roku jeszcze wymienisz avatar na "większy"