Czekając na nowy sezon

Blanek 2012-02-13 Opowiadania

...
Słonko pięknie przygrzewa i gdyby nie skrzypiący mróz za oknem chętnie ruszyłbym na łowy.

Luty to taki specyficzny miesiąc. Boże Narodzenie, Nowy Rok już za nami i mimo że jeszcze mrozi, pada śnieg to przeczucie podpowiada, że gdzieś tam za horyzontem nieuchronnie czai się wiosna. Może to wydłużający się dzień, a może po prostu jakiś wewnętrzny kalendarz podpowiada, że już niedługo, że jeszcze tylko „parę dni”. Echo zeszłorocznych połowów jakby przebrzmiało, ale gdzieś tam w podświadomości z początku nieśmiało, ale konsekwentnie rodzi się tęsknota za nową przygodą.

Każdemu według zasług ;-)

Coraz bardziej niecierpliwie spoglądam na wędkarskie klamoty. Coraz głębiej szperam w internecie i w starych czasopismach w poszukiwaniu... no sam nie bardzo wiem czego. I chociaż pewnie przeglądałem te kartki dziesiątki razy i pewnie nie mniej czytałem te same artykuły to mam wrażenie że właśnie dziś, właśnie teraz odnajdę ... Może tajną broń, może dawno zapomnianą recepturę?

A może po prostu pozwala mi to uchwycić ten specyficzny smak, zapach, trop, który zaprowadzi mnie na pierwszą w nowym sezonie zasiadkę. Bo lód kiedyś stopnieje, słonko nagrzeje wodę i obudzi z letargu podwodny świat. A wtedy wygłodniałe po zimie miśki ruszą na żer.
Może nie okaz ale ile radości!

A ja pewnie w ten jeszcze niesprecyzowany piątek znów nie będę mógł skupić się na pracy. Z niecierpliwością spoglądając na zegarek zadzwonię do Wróbla czy już jest na miejscu. Zawsze jest pierwszy... Potem popędzę Kazika, tak dla wprawy i upewnię się że Marek nic głupiego nie wymyślił i dołączy w swoim czasie.
Wróbel

Kaz

Marek

Pewnie z troską będę spoglądał na spakowane dzień wcześniej auto stojące na parkingu. Tam są wszystkie moje skarby. Bo co by to było gdyby ktoś miał głupi pomysł i... Tfuu lepiej nie kończyć i odpukać w niemalowane! Przebiorę się pewnie w pracy bo na powrót do domu szkoda czasu, zawsze szkoda. Byleby szybciej nad wodę. Dzień jeszcze krótki, a trzeba rozbić namiot, wyszukać łowisko, zanęcić i wreszcie zarzucić zestawy.

Przygotuję jakąś wymyślną kulkę. Może to będzie śmierdzący pewniak, a może przełamię go owocową nutką, lub postawię na ostre smaki. Nie wiem jeszcze bo do ostatniej chwili wszystko może się zmienić. Na drugim zestawie wyląduje pelecik lub coś co przynajmniej w teorii szybciej zainteresuje głodnego karpia. Zapytam ”kto , na co??” i postaram się by moje przynęty wyróżniały się z tłumu. Po pierwszym braniu i tak zmienimy pewnie na fartowną przynętę. Raczej oszczędnie zanęcę, żeby nie przekarmić niemrawych jeszcze ryb. Nie będę zbyt mocno dopalał bo w zimnej jeszcze wodzie zapachów niewiele. Może podepnę PVA, zastosuje metodę , a może ulokuje zestawy na dywanie z sypkiej zanęty. Postaram się odnaleźć na dnie jakieś przeszkody. Może to będzie zatopione drzewo, jakieś kołki, a może tylko ślad po dawnym korycie lub górka pośrodku równego blatu. Czy będzie taka konieczność czy nie skorzystam z Darkowej łódki. A co, fajna zabawka! Jak nic tuż po wypłynięciu usłyszę sarkastyczne „A akumulatory sprawdziłeś??”
Jak nie biorą kombinuj

Kiedy wędki w wodzie, swingery podpięte, sygnałki włączone czas pomyśleć o sobie. Upewnię się, że łóżko pewnie stoi przygotowane w namiocie, przypnę do niego nowo nabyty śpiwór, poukładam starannie wszystkie klamoty. Wtedy dopiero ulegnę nawoływaniom dobiegającym z pod rozbitego nad stolikiem trzymetrowego parasola. Rozstawię fotel i z przypiętą do paska centralką zasiądę wygodnie z chłopakami. Napełnią się kieliszki, na stole wylądują przygotowane przekąski.
Głodny?? Na co czekasz??

Smacznego

Wpatrując się w blask ogniska znów będziemy się jak zawsze dziwić, że kolejny sezon otwieramy wspólnie. Powrócą wspomnienia, zaplanujemy wiele wyjazdów, choć i tak wiemy, że do większości z nich nie dojdzie. Pogadamy o rybach, ale też o codzienności. Obgadamy dziewczyny, pochwalimy się dziećmi, ponarzekamy na pracę. Jak zwykle rozśmieszy nas chrapiący na fotelu Kazik, ale któż jak nie on będzie pilnował wędek bladym świtem. Jeśli nic nie zagra do północy, powoli wycofamy się do swoich namiotów. Sen przyjdzie szybko, zawsze szybko przychodzi... I wierząc, że dźwięk sygnalizatorów wyrwie nas z łóżek nad ranem zapadniemy w marzenia o emocjonujących holach i adrenalinie tryskającej uszami.
Łowić można różnie...

Kombinować, przerzucać... ŁOWIĆ

Może będzie rano okazja sfotografować się z pierwszym okazem sezonu, a jeśli nie to pomyślimy o wspólnej fotce. Przez cały dzień będziemy nęcić, przerzucać, zmieniać przynęty. Dzień zleci szybko, za szybko by nacieszyć się wspólnym wędkowaniem. Ale tak ma być, niedosyt będzie nas pchał na następne wspólne wyjazdy. Kolejna noc i kolejne nadzieje. Może tym razem...
Poranki bywaja owocne!

Pierwszy w sezonie!

Bez względu na wynik z dużym prawdopodobieństwem załapiemy się na Wróblową jajecznicę, wypijemy poranną kawę. Z niechęcią zabierzemy się do składania klamotów i koło południa ruszymy w drogę powrotną. Przyjemnie zmęczeni, ale usatysfakcjonowani i pełni oczekiwań i planów w związku z otwartym właśnie kolejnym sezonem. Może właśnie ten rok okaże się niezapomniany. Bo czemu nie...

Słonko pięknie przygrzewa i gdyby nie skrzypiący mróz za oknem chętnie ruszyłbym na łowy....

Blanek

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (8)

bysior, 2012-02-13 08:19:33
Chętnie ruszyłbym na ryby... :zacieszacz: Blanek tekst poruszający za serducho trochę! Ja również zniecierpliwiony czekam na ten nowy, na pewno niezapomniany rok! I to go Ci życzę, sobie również :D Wędkowałem nie raz z Tobą, Kazem i Wróblem - czytając wróciły wspomnienia :okok: :muza: :ROTFL: :oklasky:
waldi-54, 2012-02-13 08:25:48
Brawo Marcin, opisałeś całą Naszą tęsknotę w te zimowe dni, oby ta upragnina wiosna jak najrychlej do Nas już dotarła i oby wraz z sobą przynisła te wszystkie, twoje i nie tylko twoje oczekiwania.:oklasky::oklasky::oklasky::okok: Gratki za tekst i fotki - super.:oklasky::oklasky::oklasky: pozdrawiam waldi-54:papa2:
Bizonik, 2012-02-13 10:45:14
Fajny tekścik przypomniał mi dawne czasy kiedy to i jak jeździłem za karpikami. A zdjęcia przypomniały mi dobrze znana wodę.
Kaz, 2012-02-13 17:37:22
Pamiętam to spotkanko , było super -oj mogłaby już powrócić wiosna :okok::oklasky:
Aneta-Bondarenki, 2012-02-14 08:12:46
Blanek ach ten kociołek w ognisku mi się maży jeszcze raz , w Pasymiu do tej pory wspominają smak.
Blanek, 2012-02-14 08:28:29
Dzięki za miłe słowa, fajnie jak ktoś rozumie co w duszy gra. Tomek mam nadzieję, że ten sezon przyniesie nowe wspólne wspomnienia :D Aneta powiedz kiedy ;P, ja też wracam wspomnieniami "nad rozlewisko" :oczko:
Kryskon, 2012-03-01 23:40:48
Marciniasty! Aleś dowalił do"pieca" takich Waryjatów jak Wy to pod słońcem szukać. Szkoda wielgaśna, że mnię do Was tak odległy kawał drogi, bo by my się częściej spotykali.
Blanek, 2012-03-01 23:59:35
Krzychu Daj namiar na dobre łowisko karpiowe w waszej okolicy, może uda się zajechać na gościnne występy... :D:oczko: