Artykuły wędkarskie / Opowiadania
Co ja im zrobiłem ??
Autor: Bizonik, opublikowano 2010-11-21 21:53:25
komentarze: 15, wyświetleń: 1699
--
15.15 wsiadam do samochodu i ruszam nad wodę.

Po kwadransie przejeżdżam przez wał, a tuż za nim spotyka mnie miła niespodzianka. To stadko dzików - loszka plus 5 młodziaków. Obserwuję przez chwilę całe towarzystwo, po czym wyciągam aparat, aby zrobić zdjęcie. Locha słysząc ostrzące obiektyw dźwięki podnosi głowę, głośno fuka i chwilę później wataha ginie w krzakach.

Jadę dalej. W pewnym momencie, tuż z przed maski wyskakują dwie piękne ubarwione sarenki. Już takie zimowe. Biegną chwilę przed samochodem, po czym uciekają w gęste krzaki.

Dojeżdżam nad Wisłę. Dochodząc do główki spotykam wędkarza siedzącego z gruntówkami. Zagaduję o wyniki. Szybka wymiana zdań i okazuje się, że dziś słabo. W siatce sandaczyk około 50 cm i 3 piękne okonki - takie po 30-35 cm. Miły pan mówi, że w zeszłym tygodniu było lepiej. Życzymy sobie połamania kija i ruszam dalej.


Wchodzę na główkę. Jestem sam. Siadam na kamieniu, rozkładam wędkę i zaczynam wędkować. Jest jeszcze widno. W oddali na następnej główce widzę 3 postacie. Fajnie, że nie jestem sam.


Kilka rzutów później za plecami słyszę głośny plusk. Odwracam się i kątem oka widzę płynącego bobra. W oddali miga światełko latarki czyli i na tamtej główce ktoś siedzi.

Przez chwilę obserwuję bobra, który płynie z prądem, a następnie nurkuje pod warkoczem mojej główki. Zmieniam woblera i rozpoczynam obrzucanie miejsca krok po kroku. Delikatne przytrzymanie, zacinam, a wędka wygina się. Pomrukując, zaczyna pracę też kołowrotek. Chwilę potem ląduje pod nogami sandaczyk, ot taki prawie wymiarowy. Wyciągam z kieszeni świeży nabytek, który dostałem od Rafała z Team Rapa do testów. Jest to odczepiacz do kotwic firmy Cormoran. Urządzenie pomaga mi zwrócić wolność mętnookiemu. Kilka następnych rzutów przynosi identycznego sandaczyka. Zmieniam woblerka. Zaczynam obławiać zatopione drzewo. Delikatne przytrzymanie i jest. Walka trwa chwilę dłużej niż poprzednia, ale okazuje się, że to taki sam sandaczyk tyle że mocniej zapięty. Znowu z pomocą przychodzi mi wypychacz i szybciutko uwalniam kolejną rybkę.
Trochę zawiedziony tymi maluchami siadam na kamieniu. Wyjmuję termos i kanapkę. Patrzę przed siebie. W oddali na następnej główce płonie ognisko, dając piękną poświatę na otaczające je drzewa. Wtem głośny plusk tuż pod moimi nogami. Odrywam wzrok od ogniska i obserwuję wodę. Cisza. Słychać tylko plusk wody przelewającej się przez kamienie na główce. Nagle kolejny plusk tuż za wystającymi kamieniami. Chwilę potem jeszcze jeden. Znaczy się że są i przyszły na żerowisko. Biorę wędkę i obławiam kamienie. Delikatne przytrzymanie, które znów kwituję zacięciem. Pusto. Kilka kolejnych rzutów nie przynosi efektu. Zmieniam przynętę. Na agrafce ląduje twisterek. Kilka kolejnych rzutów i dalej nic. A ten łobuz dalej się co jakiś czas chlapie. Zakładam tajną przynętę. Pierwszy rzut. Mam przytrzymanie. Zacinam. Pusto. Poprawiam w to samo miejsce i jest! Siedzi. Kij się wygina, kołowrotek pomrukuje swoją melodię. Rybka delikatnie usiłuje wejść pod zwalone drzewo. Kieruje wędką tak, aby nie pozwolić jej na wejście w zaczepy. Jest. Rusza w druga stronę, tym razem w kamienie. Co za uparta bestia. Podciągam ją szybciej. Koniec zabawy. Widzę ją. Sandaczyk może 50cm, zahaczony za bok pyska. Wyciągam go na płytką wodę. Robi młynek i guma strzela w moją stronę. Rybka chwilę chlapie się na płyciźnie po czym odpływa. Tym razem wypychacz jest zbędny.

Siadam na kamieniu i myślę. Totalna cisza, słychać tylko szum wody i co jakiś czas pluski ryb. W oddali przygasa ognisko. Jak ja lubię takie klimaty. Kątem oka dostrzegam poruszający się cień po główce. Powolutku odwracam sie i widzę 3 bobry. Jeden siedzi jeszcze w wodzie, a dwa idą na skróty przez główkę do mojej zatoczki. Ale cwaniaczki - myślę sobie. Przez chwilę obserwuję zwierzaki i postanawiam się zbierać. Nie będę im przeszkadzał. Zerkam na zegarek 18.00. Czas na mnie. Za 2 godziny mam przecież spotkanie z klientem. Wstając płoszę bobry, które w popłochu uciekają w moją zatoczkę. Składam wędkę, zakładam plecak i idę do samochodu. Po drodze słyszę chlapiące się bobry. Patrząc na ponacinane drzewa myślę sobie ile jest tu tych gryzoni i jakie one mają tu super warunki. Niby centrum wielkiego miasta, a taka dzicz.


Dochodzę do samochodu. Przebieram się, pakuje wędki i wrzucam plecak do bagażnika. W oddali słyszę pokrzykiwania sowy. Chwilę nasłuchuję, po czym wsiadam do samochodu i wracam do domu. Po drodze mijam samochód PSR – czyżby przyjechali na patrol? Fajnie, że ktoś kontroluje tą wodę. Przejeżdżam przez wal. Jeszcze chwila i jestem w domu. Szkoda, że nie udało się zrobić zdjęć temu całemu towarzystwu znad Wisły. Wchodzę do domu, gdzie dopada mnie pies. Obwąchuje ze wszystkich stron, po czym obrażony kładzie się na posłaniu. Wie dobrze, gdzie byłem. Żona się śmieje:
- Znowu byłeś nad Wisłą, wiesz jak ona lubi te spacery.
Siadam na fotelu, biorę kubek z herbatą, a na kolana wskakuje kot. Pierwszy raz od kiedy jest u nas przyszedł do mnie na kolana. Kotka obwąchuje mi nogi, potem ręce i zaczyna mruczeć. Układa się na nogach i rytmicznie mruczy. Zdziwiony odstawiam kubek i głaszczę ją, po czym włączam laptopa aby to wszystko Wam opisać. Nie wiem co to za dzień, ale na pewno bardzo pozytywny . Najpierw dziki, potem sarny, szalone bobry, do tego drobne sandaczyki, pokrzykująca sowa no i domowe futrzaki lgną dziś do mnie.
Co ja im zrobiłem??
Po prostu nic. One wiedzą, że je kocham za to że są! Kończę i zbieram się na spotkanie. Mam nadzieję, że po tak pozytywnym popołudniu negocjacje z klientem też przebiegną pomyślnie.
Z wędkarskim pozdrowieniem
Paweł Ciołek Bizonik
fot Paweł Popławski
Informacje o autorze
Bizonik
Kocham przyrodę i są dwie pasje które pozwalają na obcowanie z nią. Fotografia i wędkarstwo. Mnie się udało połączyć obie i cieszyć się urokami przyrody. Wędkuje od kiedy pamiętam a metody chyba wszystkie przećwiczyłem jednak najlepiej czuje się ze spiningiem w ręku. [attachment=18]...
Więcej informacji znajdziesz na blogu Bizonik
Skomentuj "Co ja im zrobiłem ??"
Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!
Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!
Komentarze (15)
Skomentował Paweł, 2010-11-23 18:06:09
|
|
Oj, Pawle, jak ja dobrze znam te klimaty |
Skomentował krzyko, 2010-11-23 18:26:43
Skomentował Kaz, 2010-11-23 19:20:05
Skomentował Wozik77, 2010-11-23 19:26:39
Skomentował Bizonik, 2010-11-24 08:34:03
Skomentował sacha, 2010-11-24 12:04:21
Skomentował Kryskon, 2010-11-25 07:44:57
|
|
Pawlak! To są klimaty, które Kryskony uwielbiają najbardziej! I dla tego chodzimy na ryby, a nie po ryby -- |
Skomentował Blanek, 2010-11-25 09:28:51
Skomentował edyś, 2010-11-30 10:59:50
|
|
Relacja w zasadzie o niczym, ale przynajmniej się uśmiałam setnie :-) Chwała Ci za to |
Skomentował Paweł, 2010-11-30 11:59:54
Skomentował bysior, 2010-11-30 12:01:42
|
|
Bo to tylko wędkarz potrafi zrozumieć... |
Skomentował edyś, 2010-11-30 12:04:34
|
|
Masz rację Pawełku, kontakt z przyrodą i ja mam opanowany do perfekcji i rozumiem to, bardziej mi chodziło raczej o przekaz treści i styl przekazania, pozdrawiam serdecznie |
Skomentował adam-z82, 2011-02-27 11:07:09
|
|
"Alicja w krainie czarów" -- |
Skomentował dariusz-bereski, 2011-12-09 09:45:48
Skomentował nema44, 2011-12-09 16:40:48
Ostatnio komentowane teksty
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: bysiorFajne miśki Marcinku A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: waldi-54"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" Brawo ![]() ![]() Blaneczku, fajnie się czy ... zobacz więcej | ||
|
|
Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)skomenował: KazBlanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin. ![]() ![]() ![]() ![]() ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: krysko131Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: PawełŚwietna sprawa taka "przejażdżka" po Biebrzy
Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody...
Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ... zobacz więcej | ||
|
|
Boleniowa majówka 2012skomenował: KazZa artykuł ![]() ![]() :oklasky:za rybki ![]() ![]() -super Pawełku ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: KazDziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ... zobacz więcej | ||
|
|
Biebrza - dzika rzekaskomenował: waldi-54Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ... zobacz więcej | ||

I nieraz myślę, że właśnie takie dni najczęściej pamiętamy. Wiadomo, idziemy na ryby, ale bez tej otoczki wędkarstwo byłoby ubogie, baaaardzo ubogie!!!




! To nie jest relacja w zasadzie o niczym
. To jest relacja właśnie o czymś
! Czymś być może najważniejszym w naszym hobby
! Jestem pewien, że za rok Paweł nie będzie pamiętał wielu złapanych sandaczy. Ale ten dzień zapamięta napewno
A ta kraina,w centrum wielkiego miasta!!!Szkoda że tak mało osób to docenia i szanuje!!!:wnerw:Pozdro