Wędkarstwo Moją Pasją!

Artykuły wędkarskie / Opowiadania

Cętkowany Drapieżnik, który wciągnął mnie w spinning....

Autor: Wozik77, opublikowano 2010-09-13 22:38:41
komentarze: 22, wyświetleń: 1182

--

Będąc małym chłopcem swoich pierwszych wędkarskich szlifów dokonywałem w karasiowych dołkach na obrzeżach puszczy kampinoskiej. W zasadzie poza tymi rybkami nie było tam innych gatunków. No przepraszam. Raz lub dwa trafił się linek czy kiełb. O jakimkolwiek drapieżniku tamtejsze wody chyba nigdy nie słyszały.

W końcu, jako dziewięciolatek dostałem od mamy piękny kalendarz wędkarski. Na miesiącu Maj, na tle soczystej zieleni, widniała trzymana przez wędkarza sylwetka podłużnej ryby w żółtawe centki. Ach, co to była za sztuka!!! Miała szeroko rozwartą paszczę i spory, lekko zwisający brzuch. Jej płetwy wydawały się być zastygnięte w ruchu, a lekko zgięty ogon robił wrażenie, jakby za sekundę miała odpłynąć.
Po jakimś czasie z opowiadań sąsiada dowiedziałem się, jak jednego dość suchego lata wyschła woda w puszczańskim kanale. Pozostały tylko co głębsze dołki, w których gromadziły się ryby. I tam podobno były szczupaki.
Kilka dni później wybrałem się z tatą na wycieczkę w puszczańskie ostępy. Był lipiec. Na puszczańskich łąkach trwały sianokosy. Zmęczeni marszem usiedliśmy na betonowym przepuście, w którym przepływał owy kanał. Jak zawsze nie marnując takiej okazji wpatrywałem się w wodę. Z radością, na żółciutkim tle piasku obserwowałem przemykające kiełbiki i stada cierników. Nagle, w kępie moczarki graniczącej z piaszczystą wysepką, zauważyłem nienaturalny, podłużny kształt. Niby wyglądał jak wystający patyk, nieco spłaszczony na końcu, jednak coś mi w nim nie pasowało. Po dłuższej chwili przyglądania dostrzegłem znajomą sykwetkę z kalendarza. A więc tak – to szczupak! Na brzegu zerwałem wierzbową witkę, którą postanowiłem spłoszyć intruza. Gdy zanurzyłem mu ją przed nosem, szczupak niczym torpeda wystrzelił w kierunku otwartej toni. Zniknął, pozostawiając po sobie zmąconą osadami wodę.



Tamto zdarzenie zostawiło mi w głowie obraz niezwykłej ryby, o której postanowiłem dowiedzieć się więcej. Nastąpił czas wertowania trudnych do zdobycia w owym czasie Wiadomości Wędkarskich i chłonięcia artykułów o moim nowym rybim bohaterze. Dowiedziałem się wiele o zwyczajach tej ryby, o miejscach jej występowania, sposobach żerowania czy też o misterium przyrody jakim było tarło. W mojej głowie zakiełkowała myśl zmierzenia się ze szczupakiem, lecz minęło jeszcze wiele czasu zanim spotkałem się z nim oko w oko. Powody były dwa. Nadał łowiłem w karasiowych dołkach, gdzie szczupaków nie było, a poza tym jedyne znane mi wówczas metody łowienia tych ryb (żywcówka i spinning) były wówczas dla mnie nie dostępne z racji obowiązujących przepisów.

Rok 1990 odmienił moje wędkarskie życie. Wstąpiłem pełnoprawnie w szeregi PZW, a to z kolei otwierało przede mną nowe możliwości. W tym samym roku, letnią porą wyjechałem na wczasy na mazury. Wczśniejsza wiedza teoretyczna miała się sprawdzić teraz w praktyce. Zakupiony pierwszy spinning i kołowrotek o stałej szpuli dzielnie czekały na swój chrzest bojowy i nagle......

Chwila szrpnięcia, a na końcu zamiast spodziewanej ryby grążelowy liść. A jakże – piękny, zieloniutki. Ale czy o to chodziło?

Dalsza nauka i doskonalenie spinningu trwało przez kolejne 6 lat. Wiele kilometrów schodziłem w oczekiwaniu na pierwsze branie. Dlaczego się nie zniechęciłem? Nie wiem. Może już wówczas rodziła się we mnie „żyłka” trapera-odkrywcy nowych, małych i niepozornych „akwenów eldorado”? Nie będąc jeszcze zmotoryzowanym młodzieńcem, kiedy tylko mogłem werbowałem tatę lub wujka z synem wędkarzem, abyśmy zwiedzili nowe akweny. Wyszukiwałem, wpatrując się godzinami w mapy, nowych niebieskich plam starorzeczy czy krętych zakrętów mazowieckich cieków. Jeździliśmy, zwiedzaliśmy co tylko sobie wymyśliłem. Co roku spędzałem 2 tygodnie na mazurach, które już wtedy pochłonęły mnie bez reszty ogromem swoich wód i związanych z tym możliwości. Wędkarsko jednak zostawiałem tylko przynęty na podwodnych zaczepach. Szczupaków jak nie było, tak nie było. Kontakt z przyrodą, jaki w owym czasie miałem spowodował, że zakochałem się w magii mglistego poranka, w zapachu sitowia, w klangorze żurawi czy w ciszy przerywanej tylko rybim pluskiem lub świergotem skowronka. To wtedy chyba zrozumiałem, że wędkarstwo nie polega tylko i wyłącznie na złowieniu ryby. Nie ten fakt jest bodźcem do wstawania o 3 rano (bez pomocy budzika) w wolny od pracy dzień. Zrozumiałem, że to chęć przebywania na łonie przyrody tak bardzo ciągnie mnie nad wodę, a adrenalinę w postaci walki z pięknym okazem, jako dodatek do tego wszystkiego miałem dopiero poznać.

Ten długo wyczekiwany On siadł mi na kiju w lipcu 96r. Był to coroczny wyjazd urlopowy nad jezioro Roś. Wziął na małą srebrną aglię nr 1 i co ważniejsze, bo napawał mnie wówczas ogromną dumą, kiedy niosłem go w siatce między domkami ośrodka, był odrazu wymiarowy! Powalające 46cm . Dla kogoś, kto nie wyciągnął do tamtej pory takiej ryby to był niesamowity dzień. Ten szczupak stał sie moim spinningowym wybawcą. Już tej samej jesieni worek ze spinningowymi rybami rozwiązał się. Tylu pięknych okoni jak te z zatoczki poniżej mostu Śląsko – Dąbrowskiego w Warszawie już chyba nigdy później nie złowiłem. W maju kolejnego roku zacząłem w okoniowym miejscu łowić regularnie szczupaki.



Pękła granica 50 potem 55 cm. Jako, że w między czasie zrobiłem prawo jazdy otworem stanęły samodzielne wyprawy w mazowieckie zakamrki. Zacząłem łowić esoxy w Bzurze i jej starorzeczach, odkrywał przede mną swoje tajemnice Liwiec. Na parę sezonów mnie i kolegów pochłonęły bez reszty starorzecza Bugu w Jackowie, gdzie złowiłem swój pierwszy drapieżny komplet. Zapomnieć do dziś nie mogę też jeziora Góra koło Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie miałem okazję widzieć w akcji symboliczną „metrówkę”. Wynurzyła się spod łódki, po czym nie robiąc sobie nic połknęła przywiązanego na agrafce 50 centymetrowego szczupaka. Stałem oszołomiony tym faktem. Na własne oczy przekonałem się, jak dużą rybą może być mój bohater. W końcu początek nowego wieku, kierunek Mazury i prawdziwe kilkudniowe wędkarskie wypady. Poznałem też Narew, zauroczyła mnie Wkra. Biłem kolejne prywatne rekordy. Pękały granice 60, 70, 80 cm. W końcu skala zatrzymała się w połowie osiemdziesiątki, z wymierną nadzieją na dalsze okazy.



Właśnie te największe szczupaki uświadomiły mi jeszcze jedną ważną rzecz. Dotarło do mnie jak długo te piękne ryby musiały żyć, jak wiele przeciwności losu omijać, aby osiągnąć taki wymiar. Przekonałem się na własnej skórze, jak bardzo boli bezsensowna śmierć takiej ryby i czy jest sens pozbawiać ją życia. To nie konsumpcyjny pięćdziesiątak tylko naprawdę godny przeciwnik, któremu za dostarczone emocje, po które między innymi przyjeżdżamy nad wodę należy się szacunek.



Tak to właśnie było po krótce z tym moim „szczupakiem”, rybą która zadomowiła się w sposób szczególny na mojej wędkarskiej ścieżce i zdominowała moje spinningowanie. Powiecie ot co, zwykły szczupak, niespecjalnie wymagający przeciwnik, nietrudny do wytropienia i złowienia. Po części to może i racja, ale mówię Wam, że w miarę regularne łowienie przyzwoitych sześćdziesiątaków w naszych wodach już takie proste nie jest. Jak za każdą ładną sztuką innego gatunku tak i za szczupakiem trzeba troszkę pochodzić. Będąc raz czy dwa nad daną wodę nie można obiektywnie ocenić zasobności danego łowiska. I nie ma się co złościć czy psioczyć- „tu nie ma ryb”. Nasze wody nie są i raczej nigdy nie będą Szwecją, ale nie są też totalną pustynią. Poznanie łowiska by zaczęło nas obdarzać swoimi skarbami wymaga czasu, ale czyż to nie jest na swój sposób piękne???


Z pozdrowieniami
Wozik77
A wodom cześć !

Informacje o autorze

Wozik77

Piotr Woźniak Pseudonim wędkarski: Wozik77 Lat wędkarskiego stażu: - 27 Miejsce wędkowania: Zakamarki Mazowsza oraz Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Ulubiona metoda: spinning, spławik. Ulubiona ryba: Szczupak, Lin. CW - czyli mój Czas Wędkarski w pigułce - lata dzieciństwa - pierwsze kontakty ze stworzeniem zwanym "yyybka" ( poprawna wymowa tego słowa to...

Więcej informacji znajdziesz na blogu Wozik77

Skomentuj "Cętkowany Drapieżnik, który wciągnął mnie w spinning...."

Aby dodać swój komentarz musisz się zalogować!

Jeśli nie masz jeszcze konta na Shrap-Drakers.pl zapraszamy do zapoznania się z regulaminem i rejestracji na portalu!

Komentarze (22)

Skomentował Blanek, 2010-09-14 13:37:33

Bardzo fajny artykuł. Taki osobisty i wymowny. W zupełności zgadzam się ze stwierdzeniem, że im bardziej wsiąka się w wędkarstwo ryby schodzą na dalszy plan. No i ta metrówa w akcji... Wyobrażam sobie to widowisko!
Połamania!
Blanek

--
"Spokojem wykończysz wszystkich - nerwami samego siebie"

Skomentował morouk, 2010-09-14 14:36:13

Artykuł przywołał moje wspomnienia związane z początkiem spinningu i moim pierwszym szczupakiem (lipiec 1997, całe 41 cm (wówczas wymiar ochronny szczupaka wynosił 40 cm). Byłem w szoku gdy wyciągnąłem go, wydawał się olbrzymi w porównaniu do okonków, które dotychczas łowiłem. Mój pierwszy szczupak również pochodził z Mazur. Największy dotychczasowy miał 85 cm, metrówki widziałem tylko u innych na kiju, ale może kiedyś i mi się trafi Usmiech Świetnie napisane Piotrek! Pozdrawiam Usmiech

--

Skomentował bandzior, 2010-09-14 18:03:33

Piotr czy tając ten artykuł przypomniałem sobie swojego pierwszego, wyjechał na spławikówkę uzbrojoną w zwykłą kopaną glizdę...uderzył gdy ściągałem zestaw do brzegu...były to początki lat 90...a ja miałem wtedy 9 lat.
Wtedy nie potrafiłem GO docenić...teraz tam już ICH nie ma...
Wodom cześć!!!

--
Shrap-Draker's

Skomentował Paweł, 2010-09-14 19:38:29

Piotrze, brawo! Tak sugestywnie opisałeś historię swojego zafascynowania szczupakiem, że mimowolnie przypomina sobie człowiek pierwsze radości z polowania nie tylko na szczupaki, ale wszelkie rybki.
I mimo, że nie jestem szczupaczym miłośnikiem - i mi przypomniał się pierwszy wiślany szczupak przed wielu, wielu laty......

Skomentował bodzio8247, 2010-09-15 19:55:01

Fajnie sie czytało PiotrekOkok Przywołałeś wspomnień czar,pierwsza wędka ,pierwsza ryba,prawko nówka sztuka ,ech nie wrócą te czasy Zlezkawoku Dużo prawdy jest w twoich wspomnieniach ,i tak jak napisał mój przyjaciel BlanekMysli W wędkarstwie nie najważniejsze są ryby ,teraz to wiemZawstydzony Pzdr

Skomentował tymon, 2010-09-16 07:33:21

Super Woziku. Wspomnienia wracają u mnie codziennie a jak się jeszcze poczyta słowa pisane takim piórem to na sercu lżej. Chyba większość początków spinningowego świata zaczynało się od szczupaka Oklasky Szkoda, że nie można wrócić w tamte czasy, żeby choć na chwilę. Ach Smutny

--
Życie zaczyna się nad Wisłą Oczko

Skomentował rapa, 2010-09-16 18:35:50

Pięknie napisane Oklasky aż łezka się w oku kręci jak przypominam sobie swój pierwszy spinning i kołowrotek, pierwsze wahadła i dziwne gumy których nikt nie umiał założyć na haczyk (główek w sklepie nie było). To były czasy....

--
Rapa-Sklep.pl

Skomentował Bizonik, 2010-09-16 21:23:51

Piotrze Twoje artykuły motywują do pisania.

Masz lekka rękę i super piszesz oby tak dalej.

Skomentował Wozik77, 2010-09-16 23:01:54

Dzieki Panowie za miłe komentarze. Wspomnienia piękna rzecz i chodzi mi po głowie większy tekst o początkach wędkowania w rzeczywistości na przełomie ustrojów - wiecie dawne mazurskie ośrodki wczasowe, wędkarskie puste półki w sklepach i nasz ówczesny młodzieńczy zapał. Ech...Muza
Niech tylko wena przyjdzie Kwadr

--
"...mam swoją pasję, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej..."

Skomentował bohun2006, 2010-09-17 07:44:27

czytam takie wypowiedzi i troszke sie czlowiekowi ckni za tym niezapomnianym pierwszym,moj pierwszy to zlowiony na zywcowke,potem gdzy zajolem sie spinningowaniem w 1985 na zbiorniku Koscielnym w Zwierzyncu wyjolem 74cm,to byl moj pierwszy,a zeby bylo ciekawiej to wziol przypadkowo przy lowieniu okoni,w okresie ochronnym(17tego kwietnia hehe)ale ze bylo duzo gapiow to zaspokoilo moja proznosc lowcy,i przy aplauzie gapiow szczupak wrocil do wody,teraz metrowki nie sa zadkoscia,niestety nie moge przekroczyc 50cm z okoniem....,poczekam,mam czas

http://www.youtube.com/watch?v=Ci5do6TYAcM

Oczko

Skomentował bysior, 2010-09-18 20:19:26

Piotruś wróciłem i ja do swojej kolebki wędkowania dzięki Tobie - piękny tekst! Oklasky Również pamiętam jak byłem mały - i jedynym synonimem drapieżnika było słowo "szczupak"! Zielony, cętkowany i jakże trudny wtedy do złowienia... zresztą tak jak i dziś! Piotr - o tym że podzielam Twoją pasję - odnośnie wędkarstwa i przyrody - wiesz! I swoim tekstem zainspirowałeś mnie do podobnego... A wracając do tematu - z całego serca Ci życzę żebyś niebawem pokazał nam zdjęcie autoportretowe z co najmniej metrowym Wozikowym marzeniem Hura

--
V Puchar Shrap-Drakers.pl - już 2 czerwca Haha

Skomentował mario, 2010-11-09 18:47:14


Piotrek czytając ten tekst mam wrażenie że zaczynaliśmy na tych samych wodach.



Ostatnio komentowane teksty

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: bysior

Fajne miśki Marcinku Hura Oklasky Oklasky A Wróbelek co? Nic nie złapał czy dopiero w drugiej części coś złapie? Oczko ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: waldi-54

"Wróbel i Blanek dwaj przyjaciele, obaj razem to są Wró - Blanki, dziś takich mało, albo nie wiele, to przyjaciele od wędki i szklanki" BrawoOklaskyOklaskyOklasky Blaneczku, fajnie się czy ...
zobacz więcej

Vabank 2 - czyli WróBlanki na Jarkach (cz.1)

skomenował: Kaz

Blanku moje gratulacje wspaniale połowiliście i przy okazji pobite rekordy życiowe -super tak trzymać koledzy.Relacyjka super napisana Marcin.OklaskyOklaskyOklaskyOklaskyOklasky ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: krysko131

Pawlaczku, wielkie dzięki za obecność Waszej ekipy na naszych włościach i myślę, że to nie ostatni raz. Zapraszam przeserdelecznie na następny wypad na Biebrzę bardziej typowo wędkarski. Nie chcąc pow ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Paweł

Świetna sprawa taka "przejażdżka" po BiebrzyHura Do tego towarzystwo przednie, czego chcieć więcej? No może kilku jeszcze rybek i odrobinę lepszej pogody... Ale to zapewne do nadrobienia w przyszł ...
zobacz więcej

Boleniowa majówka 2012

skomenował: Kaz

Za artykułOklaskyOklaskyOklasky:oklasky:za rybki OklaskyOklaskyOklasky -super PawełkuOkok ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: Kaz

Dziękuję wszystkim uczestnikom i Tobie Pawełku za wspaniały artykuł o naszej wyprawie .Wspaniała i dzika rzeka, trele słowików a może ich wzajemne przekomarzanie się wniosły sporo w tem jak wspaniały ...
zobacz więcej

Biebrza - dzika rzeka

skomenował: waldi-54

Tak na dobrą sprawę to dopiero dzisiaj wróciłem z wyprawy do domu bo prosto od Kaza z Radomia już w niedzielę razem z nim pojechaliśmy na działkę aby powetować sobie te szczupacze niepowodzenia z ...
zobacz więcej