Boleniowa puenta

bysior 2011-05-25 Wyprawy wędkarskie

...
Przez cały dzień nad Pułtuskiem krążyły burzowe chmury, było parno i duszno co nie wróżyło ciekawego wieczoru nad wodą. O godzinie 17.00 skończyłem pracę, spojrzałem na niebo i czym prędzej udałem się nad wodę, żeby zdążyć przed burzą. Wszedłem na swoją miejscówkę i za chwilę metr ode mnie przepłynął kajak, potem rower wodny a potem na szczęście zadzwonił Jasiek...

Pojechaliśmy na Gnojno, a właściwie za Gnojno na przeciwko Zambsk. Stary Traper Jasiek namierzył miejsce i przebijając się przez wielkie chmary komarów wkroczyliśmy do chłodnej wody Narwi.

Pierwsze pół godziny zaliczyliśmy bez brania, woda niczym nie zdradzała obecności ryb.

Zza krzaków usłyszałem: jest! Jasiek złapał małego szczupaczka na dużego woblera. Po chwili również ja mam lekkie uderzenie i ląduje małego klenika.

Kolejne pół godziny zaliczamy bez ryby, przenosimy się dalej i Janusz doławia jeszcze dwa krótkie szczupaczki. Ja ripostując łapię okonia około 25 cm. Powoli robi się ciemno, zmieniamy wobki ostatni raz i oddajemy kilka pożegnalnych pustych rzutów.

Czuję niedosyt po wczorajszej przygodzie i mówię Jaśkowi żeby podrzucił mnie jeszcze nad wodę. Wchodzę do wody i rzucam w warkocz. Wobler powoli tańczy w nurcie i JEST! Jest ciemno, nie widzę ryby tylko gejzery wody i trochę boję się czy uda mi się ją wyciągnąć. Wędka wygina się w parabolę jak wczoraj, hamulec gra - marzenie Po około pięciu minutach mój boleń jest już pod nogami, chyba ten sam rocznik co wczorajsze. Udaje mi się go szybko podebrać rzucając wędkę w krzaki. Przypominając sobie o artykule Pawełka, konstruuję jedną ręką mini statyw w drugiej trzymając bolenia. Cykam zdjęcie rapowym telefonem... które wyszło... hm... dziwnie

Szybko wracam z boleniem na szczyt główki i wkładam go do wody. Jest zmęczony albo mnie polubił bo od trzymania go w nurcie zdrętwiała mi noga. A co tam, i tak jestem cały mokry po walce z nim, więc klękam na kamieniach nalewając sobie wody do woderów. Gwieździste niebo, na rękach piękny boleń, ja w Narwi... uwielbiam to! Moja rybka powoli odzyskała siły i powolutku spłynęła mi z rąk...

Tego wieczoru nie rzucałem już więcej. Niech Narew trochę ode mnie odpocznie...

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (7)

marcist, 2011-05-25 11:01:08
:oklasky: Kolejny udany wypadzik fajnie ci :ROTFL: :D Może to ten fon rapy tak ci służy :D
robert0304, 2011-05-25 11:07:52
To bysior wczoraj lowilismy praktycznie obok siebie, bo ja bylem tez naprzeciwko Zambsk, tylko ze troche w gore;P
chrzanek, 2011-05-25 11:31:50
Znam to miejscówkę, ale trochę z drugiej strony - z naprzeciwka jak pamiętasz :D No a przyznać muszę że ostatnio masz niezłą serię - faktycznie może to ten telefon :D
rapa, 2011-05-25 11:51:11
Bysior oddawaj telefon bo mnie rapy w tym sezonie olewają !!!
krzyko, 2011-05-25 12:14:16
Ładnie ładnie, oby tak dalej :okok:.Zdradź Bysiorku jakiej rasy jest ten telefon to może i ja w nocy za boleniem połażę.Wobler typowo boleniowy stosujesz czy czy taki "normalny" wolno prowadzony? A tak wogóle to fajnie w tym roku łowisz :oklasky:
bysior, 2011-05-25 12:41:39
Telefon rasy rapa ;) Krzysiu, woblery, co śmieszne, stosuje te co mam, wygrzebane z głębi szafki bo Cormorana wszystkie już porwałem. Kupiłem je chyba ze 4 lata temu... Są to normalne wobki, schodzące tak do 2 metrów... i do tego szczypta mają fart ;) Bolenie są super, przestałem się dziwić Krzysztofowi... ale do środy za tydzień coraz bliżej ... ;)
Blanek, 2011-06-03 15:29:14
Bysior, Bysior! Drażnisz! Gratulacje!