Boleniowa przygoda

bysior 2011-05-24 Wyprawy wędkarskie

...
Po sobotnim wędkowaniu wodery i wędkę zostawiłem w bosmanacie Domu Polonii, żeby nie nosić ich przez całe miasto i w poniedziałkowy wieczór wybrałem się spacerem po odbiór swoich gratów. Porozmawiałem chwilę z Bosmanem i jako, że już byłem nad wodą postanowiłem rzucić kilka razy w wiry majowego warkocza. Założyłem wodery, wszedłem na szczyt główki i w pierwszym rzucie urwałem jedyną przynętę jaką miałem przy sobie. Spojrzałem na zegarek - 19.45... Zakląłem pod nosem, wyszedłem z wody i powoli skierowałem się w stronę domu. Odkładając wędkę na półkę, coś mnie tknęło... Wziąłem pas Cormorana z kilkoma woblerami w środku, wyjąłem wędkę i poleciałem z powrotem nad wodę.

Kilka pierwszych rzutów i siedzi - chyba okoń bo spada po kilku sekundach. W następnym rzucie znowu branie i ryba znowu spada z woblera. Komary gryzą jak szalone, nie wyjmuję papierosa z ust bo inaczej obsiadają całą twarz w sekundę. Kilka rzutów i łapię zaczep, robię sporo zamieszania przy odczepianiu i postanawiam porzucać na zapływie żeby woda z drugiej strony trochę ucichła. Zrobiła się szarówka, na wodzie martwa cisza, jedynie drobnica oczkowała co jakiś czas w powolnym nurcie za główką. Rzuciłem woblerem najdalej jak się dało, dodatkowo spuściłem go trochę z prądem Narwi i zacząłem powoli prowadzić go na skraju nurtu i spokojnej wody. I nagle bach - potężne i miękkie uderzenie. Hamulec gra, wędka wygina się w cudowną parabolę! W końcu mam coś porządnego! Po 5 minutach holu na żyłce 0.14 na powierzchni pojawia się boleniowa płetwa. Boleń robi jeszcze kilka odjazdów przy próbie podebrania i w końcu udaje mi się złapać ręką za kark. Jest piękny!!! Odczepiam go, pstrykam fotkę i delikatnie wkładam do wody, odpływa jak torpeda!
Bolek 1

Wyszedłem z wody na brzeg, żeby trochę uspokoić emocje. Zrobiło się już całkiem ciemno, komary nasiliły swoje ataki i byłem już o krok od ściągnięcia woderów... ale pomyślałem że jeszcze tylko trzy rzuty... wszedłem powoli na szczyt główki i spuściłem woblera z nurtem. W trzecim rzucie uderzenie! Wędka znów wygięła się w piękną parabolę, hamulec kołowrotka zaczął grać swoją melodię a ja znów miałem pięknego bolenia na końcu zestawu! Hol był podobny do poprzedniego, choć trudniejszy o nieco bo było już całkiem ciemno. Po około 5 minutach bolek był już pod nogami, prawie identyczny jak poprzedni, może ciut większy. Tym razem miałem kibiców na moście, którzy zdziwili się że "takie duże ryby" pływają w Narwi
Bolek 2

Dwie piękne ryby zaspokoiły całkowicie moję wędkarskie oczekiwania na dzisiejszy wieczór. Już miałem wychodzić z wody, kiedy fanka wędkarstwa krzyknęła z mostu: "Niech Pan rzuci jeszcze parę razy, może jeszcze Pan coś złapie!" Cóż, Paniom się nie odmawia ;)

Trzeci rzut i uderzenie prawie wyrywa mi wędkę z ręki. Hamulec wyje niemiłosiernie, ryba ucieka w stronę mostu jak łódź podwodna. Wędka na granicy wytrzymałości, odkręcam hamulec z obawy o cienką żyłkę. Ryba przy dnie chodzi do okoła główki a ja nic nie mogę zrobić. Oczyma wyobraźni widzę metrowego sandacza i nogi zaczynają mi latać jak galareta. Nie widzę dokladnie gdzie żyłka wchodzi do wody i zaczynam się obawiać o podebranie... Krzyknąłem do kibiców na moście, czy jeden z nich nie mógł by przyjść mi pomóc. Po chwili kolega, jak się okazało z Ciechanowa, zdjął buty i przyszedł do mnie na szczyt główki, mocząc się przy tym prawie po pas bo poślizgnął się po ciemku na ślizgich kamieniach. Ryba jest już coraz bliżej, ale dalej nie widzę co to jest. I nagle luz... wyciągam woblera z wody... szybko oglądam przynętę i widzę boleniowe łuski na kotwicach. Początkowe rozczarowanie, że straciłem metrowego sandacza odchodzi w mgnieniu oka. To był boleń, który albo nie trafił w woblera lub uderzył w niego ogonem. Pewnie dlatego ten 15 minutowy hol wyglądał tak jak wyglądał...

Jest już 23.00. Tym razem już nie rzucam więcej. Szczęśliwy wychodzę z wody i spacerem wracam do domu...

Ps. Podziękowania dla wujka Rapy za telefonowy aparat

bysior

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (14)

adam-z82, 2011-05-24 14:09:33
Nocny koncert"Rapu":muza: Publiczność dopisała:haha: :oklasky::oklasky::oklasky:
krzyko, 2011-05-24 14:39:45
Fajnie połowiłeś Bysiorze ale ja osobiście nie odważyłbym się na spiningowanie w nocy z żyłeczką 0,14 :oczko:
gusto, 2011-05-24 15:04:37
Czysty spontan:hejka: ,ale jakie zakończenie moje gratulacje:oklasky::oklasky::oklasky:
morouk, 2011-05-24 15:17:17
Z 0,14 to ja na płotki chadzam ;) hi hi Odważny jesteś Tomek ;) Gratki, fajna przygoda !
rapa, 2011-05-24 17:19:42
Chyba zapomniałeś zmienić żyłkę na "letnią" wersję może wujek ci przywiezie coś w nagrodę za ładne rapki :P
kiler, 2011-05-24 19:08:38
jest ryzyko jest zabawa:paluszkiem:
Wozik77, 2011-05-24 20:13:34
Gratki Tomeczku. Piękne i niezapomniane emocje! Każda duża ryba cieszy, a sandaczy jeszcze się nałowisz, spokojnie
rapa, 2011-05-24 21:22:29
A ile akrobatyki przy robieniu zdjęć :P
bysior, 2011-05-25 09:48:35
Żyłeczka 0.14 tak sobie została na kołowrotku bo na razie jestem bez pieniędzy więc łowię na to co mam ;) Wytrzymała jest ta żyłeczka, bo wyciągnęła już sporo sporych rybek, tajemnicą jest hamulec i mój super Black Starek do 20 gram ;) :P :P :P Natomiast zdjęcie i akrobatyka to szkoła Pawełka :D
lawdzoj82, 2011-05-25 11:54:12
gratki bysior :D
Robson, 2011-06-03 10:03:41
Pięknie Bysiorku!! Ja w tym roku jeszcze bez Bolka ale jak to mówią .... przyjdzie na to pora!!
Blanek, 2011-06-03 15:24:55
Fajne bolki. Zaczynam tęsknic za Wisłą!
malcz, 2012-09-21 06:56:02
@Bysior absolutnie nie kwestionuję Twoich umiejętności oraz nie wątpię, że te bolki wyjąłeś, ale na obu fotkach jest chyba ta sama ryba:jezyk: widać nawet po skaleczeniu na wardze:P
bysior, 2012-09-21 15:43:14
Faktycznie ten sam :D I nikt wcześniej nie zauważył - włącznie ze mną :D Poszperam w archiwum fotografii z tamtej wyprawy i wstawię poprawne zdjęcie! Dzięki Malcz za zwrócenie uwagi! :okok: