Boleniowa majówka 2012

Paweł 2012-05-06 Opowiadania

...
W tym roku długi majowy weekend był wyjątkowo… długi. Cieszyło to wszystkich wędkarzy, ale szczególnie spinningistów czekających z utęsknieniem na początek sezonu na bolenia i szczupaka…

Oczywiście ja nie należałem do wyjątków. Dłuuuugo, bardzo długo czekałem na tego pierwszego maja!
Oczywiście cel mógł być tylko jeden – bolenie!!!

Z tym, że nie czekałem biernie. Moje wiosenne połowy białej ryby, prócz niezaprzeczalnych walorów wędkarskich, mają jeszcze inne zadanie. Pilnie obserwuje wodę, obserwuję przyrodę.

I przede wszystkim obserwuję bolenie! Czy już aktywne, przy których główkach jest ich więcej, itd. No i cieszę się wiosną, oczywiście!!!



Lecz w końcu nadszedł 30 kwietnia, dzień ostatnich przygotowań. Z przynętami dylematów nie miałem, wybrałem sprawdzone od lat klasyki. Natomiast niespodziewanie miałem problem jaki kij wziąć, czy zaatakować na lekko czy normalnie średnio-ciężko…
Wieczorkiem przyglądałem się obu zestawom.

I jako, że tym razem 1-go maja musiałem być w domu z powrotem o dziewiątej – wybrałem opcję: „aktywny rekonesans” z lekkim kijem Fenwicka 290 cm do 18 gram, kołowrotkiem Red Arc i żyłeczką 0,16 mm…

Nad wodą byłem ok. 4.30, na początek zaatakowałem jedną z główek. Pierwszą rybką był… ledwo wymiarowy szczupaczek, który zaatakował na skraju warkocza prowadzonego w niezbyt szybkim tempie hermesa. Drugi też był nieduży kaczodzioby, podobnej wielkości. Dopiero jak już słońce wstało – w hermesika uderzyła pierwsza rapka sezonu, niewiele ponad 50 cm. I koniec, spokój. Dwie kolejne główki dały jeszcze dwa niemiarowe szczupaczki i niedużą rapkę. Przy szczycie kolejnej ostrogi zobaczyłem atak bolenia. Powolutkie, delikatne podejście, wybór z pudełka małego Sieka, rzut w warkocz i… jest! Wciągnął na pierwszym metrze! Kij wygięty w pałąk (przypominam – do 18 gram) jazgot kołowrotka…
Ale mimo, iż sprzęt dość delikatny – hol był dość sprawny i dał wiele radości! O takiej właśnie chwili myślałem od kilku miesięcy. Boleń okazał się „siedemdziesiątakiem na styk”.

Porzucałem jeszcze chwilkę na tej główce, przeszedłem na kolejną. Bez efektów. Czas wracać. Ostatni rzut oka na pierwszomajową Wisłę…

Szczodrze zostałem obdarzony: wymarzone trzy bolenie i kilka przyłowowych szczupaczków…

Oczywiście miałem też plan na dzień nastepny…
Pobudka przed trzecią, a tu… czaszkoból na maxa. Reanimacja nic nie dała, takie życie. Nad wodę wybrałem się dopiero około jedenastej, ze sporymi przygodami. Dojeżdżając rowerem nad wodę – coś mnie tknęło. Sprawdzam torbę i… no tak, zapomniałem przynęt. Jednak ból głowy to nie tylko ból, jak widać również swego rodzaju roztargnienie! Sprint rowerowy do domu i po pół godzinie jestem nad wodą. Od razu wybieram główkę, na której wczoraj złowiłem największego bolenia. Generalnie nie ma co opisywać, rapa była bardzo chimeryczna, dopiero w postawioną w warkoczu dziewięciocentymetrową rapalkę original niemrawo uderzyły dwie rybki, obie miały po około 55 cm.

Aha, tego dnia przeszedłem już na cięższy sprzęt. Ulubiony Black Star 305 cm, cw. 8-35, do tego kołowrotek Team Daiwa, oczywiście z żyłką, tym razem 0,20 mm.
A znad wody wygoniła mnie po trzech godzinach burza, oczywiście czegokolwiek przeciwdeszczowego nie zabrałem z domu, zapomniałem…

Trzeciego dnia maja przyszedł czas na wypad nad Narew. Piękna to rzeka, ale bolenia nie dała. Kilka godzin latania w spodniobutach za boleniem i szczupakiem. I tylko niewielkie okoniowate przyczepiło się do sporego woblerka. Ale czas spędzony nad Narwią nie był czasem straconym. Piękne klimaty, cudowne widoki muszą wywołać u miłośnika przyrody mnóstwo radości…
Narew to piękna Rzeka



Czwarty maja to dzień, w którym musiałem iść do pracy. Trudno – poszedłem.

Za to piątego maja zaplanowałem z kolegą wypad nad Bug. Umówiliśmy się na dziewiątą, a co, pospać nie można?
Alarm w telefonie nastawiony na 7.00. Ale cóż z tego? Zegar biologiczny obudził mnie dokładnie o… 3.38. Jak lunatyk ubieram się, z plecaka przygotowanego nad Bug wybieram pudełko boleniowe, wsiadam na rower. Jeszcze zaspany, ale niedługo. Pierwszy dzik, który przebiegł mi drogę już za wałem, rozbudził mnie całkowicie. Po kolejnych trzystu metrach słyszę kolejny tupot kopytek. Niebezpiecznie blisko. I znaczące hrum hrum hrum… Z szacunkiem i powoli mijam krzaki, z których dochodzą te odgłosy…

Dokładnie o 4.09 byłem już na główce. Chyba w piątym rzucie spada mi rapka, po kolejnych kilku minutach mam taką niedużą, lekko ponad półmetrową. A potem martwa cisza! Usiadłem, rozejrzałem się, przemyślałem. Spojrzałem na zegarek - 5.30.

Decyzja o całkowitej zmianie miejscówki. Kilkanaście minut pedałowania i jestem na znacznie trudniejszej wodzie. Pojedyncze żerujące bolenie dodają mi otuchy, ale nic nie mogę skusić… W końcu dochodzę do bardzo trudnej technicznie miejscówki. Z lewej zwalisko, z prawej krzak, nad głową korony drzew. Ale widzę, że rapa bije… Rzuty mogę oddawać tylko takie kombinowane, lekko z bekhendu, ani z boku, ani z góry. Każdy kolejny rzut coraz bardziej udany, na gałęziach zostawiłem tylko jedną przynętę… Ale nic, bez efektu.
Nagle z kieszeni kamizelki dobiega dźwięk. Uśmiecham się rozbawiony. To pobudka - alarm nastawiony na siódmą. Wyłączam i szybka decyzja. Ostatnie trzy rzuty i kończę. W drugim rzucie piękne uderzenie w hermesa. Szybki siłowy hol (innej opcji w tym miejscu nie ma), żyłka przy samym brzegu zaczepia się o gałąź. Popuścić linki nie mogę, więc z nadzieją poszarpuję kilka razy. Wychodzi. Jest moja. Mierzę, hmmm, myślałem, że większa. 63 cm. Szybka fotka. I lecę do domu, wszak ten dzień dopiero teraz miał się zacząć…

Nad Bugiem meldujemy się przed 11-tą. Okolice Wywłoki, Szumina. Piękny Bug, piękne starorzecza. Kolega chce walczyć za szczupakiem po starorzeczach, ja za boleniem na Bugu. Kompromisowo zaczynamy u wejścia starorzecza do Bugu.

Ale dzień i tak spędziliśmy na jeżdżeniu po okolicy, raz po raz wpadając na starorzecza (jest ich tam mnóstwo).
Długo byliśmy na zero, w końcu dotarliśmy na spokojniejszą wodę na rzece. Kolega skupił się na łowieniu szczupaków (skusił zresztą jednego), ja polowałem z uporem na bolenia. Udało się to po bardzo dalekim rzucie. Ryba harcowała w sporym oddaleniu od brzegu. Konsekwentnie rzucałem raz za razem. Silna, waleczna, bużańska rapa dała mi sporo zadowolenia. Pierwszy boleń z Bugu. O centymetr krótszy od tego porannego, wiślanego.

Bug to piękna Rzeka!



Majowy długi wędkarski weekend zakończyłem zaledwie dwugodzinnym niedzielnym wypadem. Obudziła mnie poranna burza z gradobiciem. Po niej wyskoczyłem nad Wisłę. Niedaleko, w swoje rewiry. Na wodzie cisza jak makiem zasiał! I nagle mniej niż kwadrans boleniowej aktywności. Trzy brania – trzy szybkie zakończenia. Najpierw w warkoczu na postawioną originalkę boleń tak walnął, że splątał kotwiczki woblera z żyłką. I od razu się spiął. Następnie na szybko prowadzonego hermesika uderzył maluszek, który wyskoczył nad wodę i spadł. I zaraz potem pukniecie i szybki spad z tej samej przynęty. I potem znowu cisza!

Ostatni rzut oka na Wisłę. Do zobaczenia. Pewnie za dzień lub dwa. Ale to już nie będzie szalony majowy weekend. To już będzie zwykłe, metodyczne obławianie namierzonych przez ten tydzień boleni…
Wisła to piękna Rzeka



Na koniec taka drobna refleksja – wytłumaczenie.
Przez cały majowy, długi weekend złowiłem, o ile dobrze liczę – osiem boleni, z czego siedem wiślanych i jeden bużański oraz kilka niewykorzystanych brań. Nie za dużo. Wiem też, że są fachowcy, którzy łowią więcej i większe..
Pamiętam czasy, kiedy dysponując o wiele gorszym sprzętem zdarzało mi się złowić tyle co teraz w tydzień - jednego dnia, pierwszego maja… Ale to było dawno…
Cóż, czasy się zmieniają, wędkarzy coraz więcej, ryb coraz mniej.
Ale i tak zamiast narzekać – ja wolę cieszyć się tym co mam. Zbiegałem spory kawałek Wisły, spędziłem po parę godzin nad pozostałymi największymi pięknymi mazowieckimi rzekami – Narwią i Bugiem.
Zapomniałem na te parę dni o wszystkich problemach dnia codziennego. Wypocząłem czynnie. Pogoda dopisała. Po pierwszym dniu przestałem się „napinać”, cieszyłem się swoim pięknym hobby. I o to właśnie chodziło…

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (9)

moczykij, 2012-05-06 20:50:38
To się nazywa udana majówka :okok: ... Cieszyło to wszystkich wędkarzy, ale szczególnie spinningistów ... Byłem tym wyjątkiem który wo gule nie cieszył się z tak długiego weekendu :stres: ( delikatnie pisząc :D ) Od jutra zaczynam nadrabiać zaległości :cwaniak:
wojtek_b, 2012-05-06 21:52:11
Oj pozamiatałeś Pawle :hura: Czyżby szykowała się detronizacja ?:jezyk:
Bizonik, 2012-05-06 22:02:28
Jak przystało na Redaktora Naczelnego tekst pierwszej klasy. Natomiast jeśli chodzi o wędkarską dusze to Pawełku pokazałeś że wiesz z czym się te rybki je. Mnie jeszcze wiele brakuje do Twoich umiejętności. Teraz tylko czekam na wspólny wypad nad wiślane rapki.
waldi-54, 2012-05-07 14:59:17
Brawa Paweł za tekst i fotki o rybach nie wspomnę.:oklasky::oklasky::oklasky: Pawełku nie narzekaj na wyniki bo wielu chciałoby tyle połowić w tak krótkim czasie.:okok: Jeszcze raz Wielkie gratki za cały artykuł.:okok: a rybki - marzenie:muza:
adam-z82, 2012-05-07 22:13:47
Przypomniał mi się dzień z zeszłego sezonu, spływałeś pontonem w majowy słoneczny dzień, mijając mnie, stojącego na burcie, powiedziałeś że 8 krótkich rapek udało ci się już złowić. Ja wtedy z wody zszedłem na zero:bezradny: Paweł. Bezapelacyjnie potrafisz skusić te rybki do współpracy w czasie gdy wielu z nas schodzi o kiju. To świadczy że dysponujesz ogromną wiedzą i doświadczeniem. Winszuje.....:tak::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
bysior, 2012-05-08 00:49:07
Świetny tekst Pawełku przede wszystkim :muza:, świetny ten wypoczynek od fabryki, fajnie i aktywnie spędzony czas :w8:! Aaaaa..... o boleniach bym zapomniał :glupek: , też są... no... wiecie ;P ;P ;P Brawo wielkie jak zwykle Pawełku :hura: :oklasky: :oklasky: :oklasky: :oklasky: :oklasky: :oklasky: :oklasky:
gusto, 2012-05-10 08:46:16
:oklasky::oklasky:,świetnie się czyta z kawką w łapie
, 2012-05-15 06:20:12
Dzięki za świetny materiał:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:
Kaz, 2012-05-15 18:21:28
Za artykuł:oklasky::oklasky::oklasky::oklasky:za rybki :oklasky::oklasky::oklasky: -super Pawełku:okok: