Biała ryba 2010 - żałosne

Paweł 2010-12-05 Opowiadania

...
Za oknem zima, powoli czas podsumować kończący się sezon. Przeglądając notatki i zdjęcia dochodzę do jednego wniosku. Smutnego wniosku. W bieżącym roku całkowicie prawie odpuściłem połów białej ryby. Prawie cały rok tylko gońba ze spinningiem. Niedobrze, jeszcze ze dwa, trzy sezony i zapomnę jak się łapie na grunt czy przepływankę. Zresztą prześledźmy moje tegoroczne sukcesy w połowie białorybu.

W marcu byłem tylko raz i to pod sam koniec.
Wisła, za czwartą główką, z brzegu. Jeszcze mnóstwo błota.
Wody na bata prawie 2,5 metra, na pikerka dalej – trochę płycej.
Mnóstwo złapanych uklei (wyrośniętej wiślanej), sporo płotek ( i płoci – największe spokojnie miały ok. 30 cm), parę świnek (z piękną ok. 35 cm – tutaj szczególnie ostrożnym trzeba być – wszak okres ochronny, no i ryba to wyjątkowo urocza!), parę małych jazi, kleni i podleszczyków parę, krąpie, babka. Pełen asortyment!
Większość ryb na 6-metrowego bata, pikerka dość szybko wyjąłem z wody, nie miałem na niego czasu!
Białoryb 1_1

Białoryb 1_2

Białoryb 1_3

Białoryb 1_4

Białoryb 1_5

Następne wyjście po tygodniu, w lany poniedziałek. Zwabiłem nawet Mariusza w swoje nadwiślańskie rewiry. Wybrałem czwartą główkę, jest krótka, na dwóch w sam raz. Jako, że obaj zdecydowaliśmy się na grunt, postawiliśmy po pikerku na napływie i po cięższym fedderze od strony dołka.
Przynęty to białe robaki, pinka, czerwony i ochotka.
Brała raczej drobnica, chyba ryba siedzi jeszcze po krzakach, mimo, że woda opadła sporo.
Trafiały się płotki, drobne krąpie, sapy, ukleje, trafił się malutki jazik. Mi się uczepiła piękna karaska.
A Mariusz złowił pierwszą w życiu certę, bardzo ładną. Zachwycił się jej walecznością.
Białoryb 2_1

Białoryb 2_2

Kolejne wyjście nad Wisłę 18 kwietnia.
Łowisko to ta sama główka co dwa tygodnie temu z Mariuszem.
Wody ciut więcej, ale za to jaka metamorfoza w przyrodzie! Wiosna pełną gębą!
Od świtu, tak gdzieś do 6-tej fajne brania, ale jedynie spore krąpie, niewielkie leszczyki i sapki. Żadnej płoci. A później brała tylko drobnica. To było ostatnie wędkowanie stacjonarne tej wiosny!!!
Białoryb 3_1

Białoryb 3_2

Białoryb 3_3

Dopiero w połowie lipca z Mariuszem umówiliśmy się na nockę. Tym razem wybór padł na miejsce między główkami. Złapaliśmy sporo fajnych, wymiarowych cert (30 cm), największa miała 33 cm. Brały też przyzwoite sapy i krąpie. Największy leszcz około kilograma. Zasadniczo te nocne łowy były średnio skuteczne, ale ognisko, kiełbaski pieczone, długie Polaków rozmowy przy chłodnym piwku zrekompensowały nam tę drobną niedogodność.
Białoryb 4_1

Białoryb 4_2

Białoryb 4_3

Białoryb 4_4

Białoryb 4_5

I ostatnia w 2010 roku wycieczka z gruntówkami. 7 sierpnia, to były te dni, kiedy Polskę nawiedzały gwałtowne burze. Wybrałem się z rana, tym razem miejscówkę wybrałem tuż przed zalaną główką, rzucałem na napływ. Krąpie i sapy brały tylko. Po porannych rozpogodzeniach szybko jednak zostałem przegoniony przez kolejną burzę!
Białoryb 5_1

Białoryb 5_2

Białoryb 5_3

Białoryb 5_4

I to tyle w tym roku leniuchowania przy gruntówkach. 5 (słownie: pięć!) razy! Żałosne!
Tak zaniedbać białą rybę!
I nie mogą tu być usprawiedliwieniem liczne przybory Wisły!
Przecież nie było ani jednego wyjścia na wiosenną płoteczkę, ani razu na Narwii czy Wkrze.

Niech ten krótki tekst będzie wisiał mi na blogu jako wyrzut sumienia!
Popraw się, Paweł, w przyszłym roku, oj popraw!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Paweł

...

Informacje o Autorze już niebawem...

zobacz profil Autora

Komentarze (3)

Kaz, 2010-12-05 09:32:47
Pawełku przynajmniej byłeś parę razy (co nie powiem o sobie 0). Jeszcz wraz z Mariuszem 1 nocka to już sporo.Mam nadzieję że w tym roku, choć raz połowimy razem na wisełce.:okok::oklasky:
bysior, 2010-12-05 13:35:29
Pawełku - ostatnio, wraz z pierwszym śniegiem dopadły mnie takie same myśli. Miałem sporo planów - leszcze, liny... a koniec końców zapomniałem w tym roki jak wygląda pickerek i przepływanka. Oj - przepraszam. Raz mnie naszło złapać kilka uklejek na zimowe sandacze i wybrałem się nad Pułtuski kanałek z 5 metrowym batem. Z paczką robaków i jednym zestawem, w jeansach i pantoflach. Jakie było moje zdziwienie, gdy przy drugim przepłynięciu małego spławika obok zarośli nastąpiło branie i po chwili miałem w ręku piękną płoć. Potem kolejne, dołączyły wzdręgi. Wszystkie prawie jak wiosenne. Uklejki nie złowiłem żadnej. Ale ile miałem radochy... Tak więc w przyszłym sezonie, w sierpniu odłożę spinning.... a przynajmniej spróbuję nie brać go za często do ręki... A Twój tekst będzie i moim wyrzutem sumienia ;)
krzyko, 2010-12-05 18:10:08
I tym tekstem Pawełku uderzyłeś w stół a nożyce same się odzywają.Mam piękny bat w szafie i feeder i ze dwa pickery i tylko ani razu nie byłem z nimi w tym roku nad wodą:glupek:.Masakra a tak sobie obiecywałem, w zasadzie obiecuję sobie chyba od trzech lat że wiosna to białoryb i żadnego spiningu.A dzisiaj sobie obiecuję że na wiosnę na pewno nie odpuszczę i będę Cię nękał cobyś mnie zabrał w to swoje wiosenne błoto na piękne wielkie wiślane ukleje,krąpie i płotki.Acha i może się trafi jakaś fajna babka :haha:, jak Tobie na wiosnę.