Blanek
Wędkarstwo Moją Pasją!
O mnie
Mam nadzieję, że wiosna tuż, tuż. Może jeszcze spadnie śnieg, może chwyci mróz, ale wiem na pewno, że już niedługo zima zacznie oddawać pole najweselszej porze roku. Najpierw nieśmiało zazieleni się trawka, ożywiona wodą z topniejącego śniegu. Potem na drzewach pojawią się pierwsze pączki. Ciche dotąd poranki nagle zbudzą do śpiewu ptaki, które powróciły, aby właśnie tutaj powołać do życia nowe pokolenie. Z zimowych pieleszy zacznie się wygrzebywać wszelkie robactwo, zachłannie chłonąc promienie coraz to cieplejszego słońca. Swoje kryjówki opuszczą żaby i inne płazy, na rozgrzanych i płytkich zastoiskach w poszukiwaniu pokarmu pojawi się drobnica. Za nimi podążą wygłodzone po zimie drapieżniki.
Niestety, na sandacze, sumy, szczupaki, bolenie przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Ale można ze spokojnym sumieniem nastawić się na klenie. I to nie podrostki, które latem czepiają się na byle przelewie, ale na te większe, poważniejsze, godne uwagi. Do tarła mają jeszcze trochę czasu. Wykorzystują go, aby nabrać sił przed czekającym je zadaniem. Topniejący śnieg spowoduje przybór i zmętnienie wody. Oby nie było powodzi.
Wstanę jeszcze długo przed świtem. Co prawda o tej porze roku nie jest to obowiązkowe, ale ja tak lubię. Szybko zjem śniadanie, zaparzę w termos herbaty, zabiorę sprzęt i w drogę. O 5.15 już od wielu lat z drugiego peronu odchodzi pociąg do Zajezierza nad Wisłą. Nie jeździ już nim tylu wędkarzy, co kiedyś, ale przeważnie znajdzie się jakiś towarzysz z kijami. Po godzinie będziemy na miejscu. Jeszcze ciemno. Nad wodę kilka kroków. Ale ja pójdę wałem w stronę "Wysokiego Napięcia". Godzina dobrego marszu murowana. Dopiero tam zejdę nad rzekę i będę powoli wracał brzegiem w kierunku stacji.
Powolutku i głęboko. Obłowię wszystkie przeszkody, raczej w pobliżu brzegu. Malutkiego woblerka w jaskrawych kolorach wypuszczę pod zwisające nad wodą gałęzie. Może wejdę ostrożnie na zalaną główkę. Niewielką obrotówką, lub ripperkiem sprawdzę, co słychać na napływie. Opukam przelew i spenetruję wodę poniżej ostrogi. Przeczeszę zalane łąki. Może tam uda mi się znaleźć jakiegoś godnego przeciwnika.
Gdzieś po drodze rozpalę małe ognisko. Pieczona kiełbaska z musztardą i łyk z termosu. Szybki posiłek i dalej w drogę. Szkoda czasu. Tłoku nad wodą raczej nie będzie, ale pewnie spotkam kilku tubylców. Może przysiądę z którymś na pogawędkę. Z dna plecaka wyciągnę niewielki spławik, haczyk i ciężarki. Przezbroję wędkę i po założeniu ziarenka grochu postawię na przystawkę. Czekając na branie w rewanżu za użyczenie przynęty pociągniemy po łyku z piersiówki, która czeka na takie okazje. Wypalimy po kilka fajek, ponarzekamy na słabe brania, wymienimy doświadczenia i tajne sekrety, wspomnimy ciekawe historie. Na obchodne rzucę zwyczajowe "Do zobaczenia!". I ruszę dalej w stronę mostu, by za nim oddać ostatnie rzuty.
Spakuję sprzęt i pójdę na pociąg. Może jeszcze starczy czasu, by przed pobliskim sklepem wypić piwo i zagadnąć miejscowych. I nie jest ważne czy złowię wymarzoną rybę czy wrócę o kiju. Jeszcze jest czas! Dopiero wiosna! Cały sezon przede mną! W drodze powrotnej zanucę fragment z jednej piosenki:
"A jutro znów pójdziemy na całość
za to wszystko, co się dawno nie udało
za dziewczyny, które kiedyś nas nie chciały
za marzenia, które w chmurach się rozwiały
za kolegów, których jeszcze paru nam zostało "
Blanek
Niestety, na sandacze, sumy, szczupaki, bolenie przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Ale można ze spokojnym sumieniem nastawić się na klenie. I to nie podrostki, które latem czepiają się na byle przelewie, ale na te większe, poważniejsze, godne uwagi. Do tarła mają jeszcze trochę czasu. Wykorzystują go, aby nabrać sił przed czekającym je zadaniem. Topniejący śnieg spowoduje przybór i zmętnienie wody. Oby nie było powodzi.
Wstanę jeszcze długo przed świtem. Co prawda o tej porze roku nie jest to obowiązkowe, ale ja tak lubię. Szybko zjem śniadanie, zaparzę w termos herbaty, zabiorę sprzęt i w drogę. O 5.15 już od wielu lat z drugiego peronu odchodzi pociąg do Zajezierza nad Wisłą. Nie jeździ już nim tylu wędkarzy, co kiedyś, ale przeważnie znajdzie się jakiś towarzysz z kijami. Po godzinie będziemy na miejscu. Jeszcze ciemno. Nad wodę kilka kroków. Ale ja pójdę wałem w stronę "Wysokiego Napięcia". Godzina dobrego marszu murowana. Dopiero tam zejdę nad rzekę i będę powoli wracał brzegiem w kierunku stacji.
Powolutku i głęboko. Obłowię wszystkie przeszkody, raczej w pobliżu brzegu. Malutkiego woblerka w jaskrawych kolorach wypuszczę pod zwisające nad wodą gałęzie. Może wejdę ostrożnie na zalaną główkę. Niewielką obrotówką, lub ripperkiem sprawdzę, co słychać na napływie. Opukam przelew i spenetruję wodę poniżej ostrogi. Przeczeszę zalane łąki. Może tam uda mi się znaleźć jakiegoś godnego przeciwnika.
Gdzieś po drodze rozpalę małe ognisko. Pieczona kiełbaska z musztardą i łyk z termosu. Szybki posiłek i dalej w drogę. Szkoda czasu. Tłoku nad wodą raczej nie będzie, ale pewnie spotkam kilku tubylców. Może przysiądę z którymś na pogawędkę. Z dna plecaka wyciągnę niewielki spławik, haczyk i ciężarki. Przezbroję wędkę i po założeniu ziarenka grochu postawię na przystawkę. Czekając na branie w rewanżu za użyczenie przynęty pociągniemy po łyku z piersiówki, która czeka na takie okazje. Wypalimy po kilka fajek, ponarzekamy na słabe brania, wymienimy doświadczenia i tajne sekrety, wspomnimy ciekawe historie. Na obchodne rzucę zwyczajowe "Do zobaczenia!". I ruszę dalej w stronę mostu, by za nim oddać ostatnie rzuty.
Spakuję sprzęt i pójdę na pociąg. Może jeszcze starczy czasu, by przed pobliskim sklepem wypić piwo i zagadnąć miejscowych. I nie jest ważne czy złowię wymarzoną rybę czy wrócę o kiju. Jeszcze jest czas! Dopiero wiosna! Cały sezon przede mną! W drodze powrotnej zanucę fragment z jednej piosenki:
"A jutro znów pójdziemy na całość
za to wszystko, co się dawno nie udało
za dziewczyny, które kiedyś nas nie chciały
za marzenia, które w chmurach się rozwiały
za kolegów, których jeszcze paru nam zostało "
Blanek
--
"Spokojem wykończysz wszystkich - nerwami samego siebie"
| Miasto: | Radom |
| Metody: | Grunt, spining, karpiowanie, dorszowanie |
| Łowiska: | Domaniów,Wisła, Bałtyk |